Czujesz, że nie dasz rady? Że jesteś bezsilna? Płaczesz, bo boisz się porodu? Od dziecka bałaś się porodu, ale tak naprawdę nie wiesz dlaczego… Czyż to nie jest normalne, że człowiek boi się nieznanego?

No pewnie, to ludzkie jest się bać. Strach jest jedną z tych emocji, która wytwarza adrenalinę. I tak jak w przypadku wypadku, wysoki poziom adrenaliny może pomóc nam wyjść z niego bez większych obrażeń, tak w porodzie pojawienie się adrenaliny zwiększa ryzyko obrażeń zarówno psychicznych jak i fizycznych.

Wiedziałaś o tym, że kiedy odczuwasz wysoki poziom lęku, w twoim organizmie zachodzą reakcje biochemiczne, które powodują, że poród będzie trwał dłużej i bardziej bolał? To dlatego uporanie się ze swoimi obawami i lękami związanymi z porodem jest takie istotne. Aby to zrobić, musisz odkryć skąd się on wydobywa, jaka jest jego natura oraz zdobyć kilka skutecznych strategii radzenia sobie z nim.

Cofnij się pamięcią do czasów swojego dzieciństwa. Jakie opowieści porodowe krążyły wokół Ciebie? Nawet słuchając ich nieświadomie jako dziecko, Twój mózg je przyswajał. Jeśli były to dobre, pozytywne historie, o porodzie pełnym szacunku, zrozumienia kobiecego ciała, fizjologii i procesu, jakim jest poród, to pięknie. Możesz być dumna z tych kobiet, które w taki sposób przedstawiły Ci (celowo lub nie) wizję porodu. Jednak zdecydowana większość kobiet z moich roczników, czyli urodzone końcem lat 80-tych ubiegłego wieku poród kojarzy jako horror. Pisałam już o tym w innym artykule, ale tu wspomnę ponownie, jak wyglądały porody naszych matek.

Poród kiedyś…

O porodzie domowym mało kto słyszał, choć od czasów wojny nie minęło aż tak wiele lat. Medykalizacja wręcz zamieszkała na stałe na oddziałach położniczych. Białe lub niebieskie wieloosobowe sale porodowe; metalowe, zimne łózka; uciekające spod pupy materace; często przywiązane nogi; zakaz poruszania się, jedzenia i picia w czasie wielogodzinnych skurczów; brak dostępności znieczulenia; wszechobecna medykalizacja i stricte medyczne prowadzenie porodu; zakaz porodów rodzinnych i odwiedzin w szpitalu; koszula szpitalna, a raczej coś dziwnego, skąpego, krótkiego i materiałowego; obowiązkowa lewatywa i golenie krocza tępą, wielorazową żyletką… i standardowa pozycja leżąca, jak ja to mówię, „na żabę”. Jak po takim czymś kobiety mają mieć dobre wspomnienia…. Nie da się! Nie oszukujmy się.

Brak intymności na pierwszym miejscu, a przecież my się nie różnimy od kobiet rodzących kilkadziesiąt lat temu. Każda z nas chce czuć się bezpiecznie, być kochana i szanowana. Czy to aż tak dużo?

Dlaczego położna jest tak ważna?

Pisząc ten artykuł natrafiłam na wspomnienia jednej z polskich położnych, kiedy to, będąc na drugim roku studiów położniczych okazało się, że jest w ciąży. Sama o sobie napisała tak: „Wiedziałam jedno – chcę urodzić w szpitalu, ze znieczuleniem, sprzętem i obstawą lekarzy. Innych porodów nie widziałam ani o innych nie słyszałam, więc „to” wtedy było moją normą.” (J.Kalyta)

Jak wiele się zmieniło, kiedy położna ta, odnalazła w swoim sercu powołanie i drogę do przyjmowania, a nie odbierania porodów. Przed pojawieniem się dziecka na świecie oraz podczas jego narodzin, największą pracę potrzebujesz wykonać ze swoją głową. Dlatego tak ważna w porodzie jest położna i mentalne przygotowanie, a nie skupienie się tylko na ciele w ciąży. Położna jest przewodnikiem w prowadzeniu porodu i przeprowadzaniu rodzącej przez fale uniesień lub kryzysu. Położna, która zna i szanuje fizjologię, prowadzi i przyjmuje poród, a nie go obsługuje i odbiera. To niby niewielka różnica w słowach, a tak ogromna w działaniu.

Wspominałam również wielokrotnie jak ważne jest nazewnictwo jakim się posługujemy opisując czas ciąży, porodu, połogu. Kiedy słyszę od położnej, że ona „odebrała poród”, moja intuicja podpowiada mi – uciekaj. Może i ta położna nie wypowiada tych słów celowo, a podświadomie, bo tak została zaprogramowana na studiach… Ale zawód położnej w głównej mierze polega na tym, aby wciąż się kształcić i zmieniać świat na lepszy. Zatem, szukam. Szukam i znajduję położne, które mówią: przyjęłam poród. Idąc dalej tym tropem, język polski pięknie daje nam do rozróżnienia kolejne nazwy takie jak: poród domowy, naturalny, poród siłami natury, albo drogami natury. I wbrew pozorom to nie są takie same porody.

Przeczytaj tekst Rodzaje porodów, a dowiesz się więcej o każdym z nich.

Czy kobiety naprawdę tracą zdolność naturalnego rodzenia?

Rzadko kiedy lekarze stażyści mają możliwość nieprzerwanego przyglądania się lekarzom z pracującymi kobietami. Większość studentów podczas praktyk uczy się interweniować w normalny proces tak często i tak wcześnie, że nigdy nie byli świadkami naturalnego porodu.

opowieści o porodach

Poród naturalny

W pełni naturalny poród to nie tylko poród, w którym dziecko rodzi się kanałem rodnym matki. Naturalny poród w swojej istocie to taki, w którym maksymalnie pozwala się kobiecie przejawiać jej naturę rodzenia, gdzie maksymalnie eliminuje się wszelkie procedury medyczne i pozwala naturze prowadzić rodzące się dziecko i kobietę. Nie będzie wielkim odkryciem, jak napiszę, że poród jest zjawiskiem fizjologicznym i naturalnym. Kobieta jest stworzona do tego, aby jej ciało wydało na świat dziecko.

Proces przygotowywania się do tego wydarzenia rozpoczyna się bardzo wcześnie, wiele lat przed ciążą, bowiem już od czasu pierwszej owulacji, a po niej pierwszej miesiączki. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że proces ten zaczyna się jeszcze wcześniej – w okresie prenatalnym, w czasie życia płodowego małej dziewczynki, a w przyszłości dojrzałej kobiety, kiedy to w kształtującym się ciele wytwarzają się pierwsze zalążki komórek rozrodczych. Dziewczynka rodzi się z ograniczoną ilością komórek jajowych w jajnikach, dlatego jej płodność zależy od tego, ile tych komórek jeszcze pozostało. Natura tak przygotowała ciało kobiety, aby ta mogła rodzić dzieci w sposób doskonały w obecności osób towarzyszących, wspierających z niewielką pomocą doświadczonej położnej.

Od wieków tak właśnie ludzie przychodzili na świat. Historia pokazuje jak wiele się zmieniło na przełomie wieków. Oglądając serial „Call the midwife” („Wezwijcie położną”) zaobserwowałam wiele zmian, jakie stopniowo wprowadzano do systemu położniczego. Jak rola położnej została zepchnięta na drugi plan, a lekarz zaczął wieść prym w szpitalnym środowisku. Z odcinka na odcinek wyraźnie widać coraz częstsze stosowanie środków farmakologicznych, począwszy od wprowadzenia gazu po przez inne opiody otępiające mózg. W związku z wprowadzeniem porodów do szpitali (miejsca osób chorych) i traktowania porodu jako jednostki chorobowej, a często też zagrożenia dla życia matki lub dziecka, dużo zmieniło się w psychice kobiet.

Niektóre kobiety podczas porodu rzeczywiście potrzebują interwencji i to jest świetne, że medycyna daje taką możliwość, że można im i nowonarodzonym dzieciom udzielić medycznej pomocy. Lecz jest ogromna ilość kobiet, które mogłyby urodzić same.

Poród świadomy

Są też kobiety, które świadomie decydują się na przeżycie porodu po swojemu. Są one świadome procesu, jakim jest poród i budzą się w swojej mocy pragnąc doświadczyć i przeżyć czegoś naturalnego, zwyczajnego porodu. Są to kobiety, które pragną dać dziecku inny, lepszy start, a czują, że nie mają wiedzy lub szukają możliwości.

Takim kobietom naprzeciw wychodzi Polska Szkoła Rodzenia w UK, w której Polki mieszkające na terenie Wielkiej Brytanii mogą przygotować się na przyjęcie nowego członka rodziny w sposób niepowtarzalny, wyjątkowy i jak się okazuje, dość rzeczowy.

Aktualnie prawie każda z kobiet zachodzących w ciąże, zaraz po zrobieniu testu i zobaczeniu na nim dwóch kresek szuka na fejsie grup mamusiowych. I super, że takie są, bo można w nich naprawdę sporo się dowiedzieć. Jednak historie porodowe przeplatające się przez nie, mogą odstraszyć niejedną z Was. Dlatego proszę Was, szukajcie i czytajcie tylko te pozytywne historie i doświadczenia innych kobiet. A jeśli trafi Wam się trudna historia porodowa, a macie możliwość napisać do autorki zapytajcie, co się wydarzyło dokładnie, co zostało wykonane w czasie porodu i dlaczego, jakie były wskazania do takiej interwencji… bo jak się często okazuje, nie zawsze musi być medycznie.