Październikowa seria zatytułowana #hormonywporodzie nasuwa od razu skojarzenia z oksytocyną, bez której żaden poród nie ma szans. Dziś postaram się Wam przedstawić główne różnice pomiędzy Waszą, naturalną oksytocyną, a tą sztuczną podawaną w kroplówce.

Jak same nazwy podpowiadają – naturalne kontra sztuczne… Dla mnie wszystko co sztuczne nie kojarzy się z przyjemnością. I dokładnie tak samo dzieje się w tym przypadku. Jedyną różnicą jest to, że zdarzają się sytuacje, w których podanie syntetycznej oksytocyny rzeczywiście pomaga w porodzie.

Oksytocyna naturalna

Oksytocyna u mężczyzn

Mężczyźni także wydzielają oksytocynę – podczas orgazmu to właśnie ona daje sygnał do ejakulacji. Ten fakt jest znany od dawna, natomiast przed czterema laty naukowcy zauważyli, że także u młodych ojców poziom oksytocyny we krwi się podnosi. U 160 mężczyzn, którzy po raz pierwszy zostali rodzicami, dwukrotnie zmierzono poziom oksytocyny: po sześciu tygodniach oraz po sześciu miesiącach od narodzin potomka. Okazało się, że za każdym razem poziom oksytocyny u młodego taty nie różnił się od poziomu stwierdzanego u matki ich dziecka, podczas gdy normalnie mężczyźni mają jej w swoim organizmie znacznie mniej! To odkrycie każe przypuszczać, że nie tylko matkom, ale także ojcom oksytocyna – jako hormon miłości – pomaga nawiązać bliską więź z nowo narodzonym maluszkiem. 

Sztuczna oksytocyna kontra naturalna

3 odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *