Pamiętam ten wstyd, kiedy w szkole podstawowej na lekcji biologii, a później w gimnazjum na lekcjach wychowania do życia w rodzinie, były poruszane tematy związane z cyklem kobiecym. Uff… co to był za stres! A jednocześnie budziło się we mnie zainteresowanie: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wszyscy się wstydzą, a chłopcy się śmieją?

Teraz, kiedy jestem już dorosła, widzę w jaki sposób były te informacje nam przekazywane. Na sucho, teoretycznie, bez szału… nawet sama nauczycielka czuła lekkie zażenowanie. Nie było czuć od niej pasji i zrozumienia tematu. Nie mam oczywiście do niej o to pretensji czy żalu, jednak wywołało to we mnie uczucie niedokończenia. To uczucie sprawiło, że już od najmłodszych lat, gdzieś podświadomie ciało człowieka było dla mnie zagadką do rozwiązania.

Kiedy sama zaczęłam miesiączkować, miałam 12 lat i ten pierwszy raz był trudny. Trudny nie dlatego, że pojawiła się krew – bo to wiedziałam. Trudny dlatego, że trzeba było o tym powiedzieć mamie… Bałam się. Bardzo się bałam, bo kiedyś, dawniej, usłyszałam, że jak dziewczynka dostanie pierwszy okres, to należy ją „strzelić w pysk, żeby nie miała głupich pomysłów”… Wiecie jak to brzmi w uszach dorastającego dziecka…. Moja mama nigdy ze mną nie rozmawiała na TE tematy, bo sama się ich wstydziła. Kiedy dostałam pierwszą miesiączkę, najpierw dowiedziała się moja starsza siostra, a później tata- nie mama. Minęło sporo czasu, z miesiąca na miesiąc rozumiałam mój organizm coraz bardziej. Wiedziałam ile trwa mój cykl, czego się spodziewać, jak się zabezpieczyć przed obfitym krwawieniem. Lecz nic nie wiedziałam na temat tego skąd się biorą dzieci, kiedy może dojść do zapłodnienia, jak odróżnić dni płodne od niepłodnych. Kiedy wyszłam za mąż, postanowiliśmy z mężem, że nie będziemy stosowali metod antykoncepcyjnych. Oboje uważamy, że nasze ciała są idealnie stworzone i gotowe do tego, aby przyjąć potomstwo. Jednak to za mało. Trzeba poznać różne metody i wybrać tę, która jest dla nas odpowiednia. Długo uczyliśmy się naszych ciał w małżeństwie. Ja byłam w ciąży, później karmiłam piersią, miesiączka nie wracała- a wiadomo, że owulacja jest przed krwawieniem, wiec szansa na zajście w kolejną ciąże wysoka. Choć o konkretnych metodach wtedy nie miałam bladego pojęcia, to mój organizm na szczęście wysyłał bardzo czytelny obraz cyklu. Odczekaliśmy 3 lata i w moim brzuszku zamieszkał syn. A po kolejnych 3 latach, kolejny syn- nasz Aniołek. Tak bardzo pragnęliśmy przyjąć kolejne dziecko, że już w pierwszym cyklu po poronieniu stworzyliśmy córeczkę.

Naturalne Planowanie Rodziny ma na celu przede wszystkim uznanie wartości człowieka, jego cielesności, szacunek i godność do człowieka od jego poczęcia. Ważne jest, aby nie mylić NPR z „kalendarzykiem małżeńskim”, bo to błędne nazewnictwo wprowadza czytelnika w ogromny błąd merytoryczny. Do Naturalnego Planowania Rodziny zalicza się kilka metod: Metoda Ogino-Knausa, Metoda Billingsa, Metoda Multiple-Index, Metoda Rötzera, Metoda Angielska oraz Metoda Objawowo-Termiczna. Te trzy ostanie należą do najbardziej popularnych i to je właśnie opiszę w dalszej części tekstu. Naturalne Planowanie Rodziny uwzględnia antykoncepcję jako działanie przeciwko poczęciu! To pojęcie również jest często mylone, zwłaszcza wtedy gdy na równi stawia się antykoncepcję i środki wczesnoporonne.  Antykoncepcja ma za zadanie nie dopuścić do poczęcia, zaś środki wczesnoporonne, to nic innego jak mechaniczne, hormonalne (farmakologiczne) niedopuszczenie do rozwijania się zarodka- tego już poczętego, i spowodowanie wczesnego poronienia. Warto również dodać, że nie ma czegoś takiego jak antykoncepcja naturalna. Jeśli coś jest naturalne, to z pewnością będzie to NPR, które jest metodą rozpoznawania płodności w miesięcznym cyklu kobiety.

Prawidłowo stosowana metoda NPR pozwala z dokładnością 99,9% wykazać, w której fazie cyklu jest aktualnie kobieta i czy jest szansa na zapłodnienie. Decyzja o współżyciu należy wtedy do małżonków. Jeśli podejmą się miłości w czasie płodnym, równa się to z tym, że są gotowi przyjąć potomstwo. Jeśli jednak nie planują powiększenia rodziny, to w czasie płodnym, kiedy to śluz najczęściej wyznacza te dni, mogą okazywać sobie miłość na wiele innych sposobów, ale nie współżyją. Może się wydawać, że te metody są dziwne, jednak po głębszym zastanowieniu się mają one dużo sensu. Abstrahując już od tego, że stosując je kobieta bardzo dobrze wyczuwa swoje ciało, jest z nim zaprzyjaźniona, akceptuje je i rozpoznaje znaki jakie ono daje. Bardzo szybko jest w stanie dostrzec infekcje intymne, zapalenie pęcherza, ektopie i inne schorzenia ginekologiczne. Obserwując swoje ciało, a przy tym stosując naturalną higienę okolic intymnych nie ma możliwości pomyłki. Dużą rolę odgrywa w tym obserwowaniu mężczyzna. Z jego konkretnym, techniczno-praktycznym mózgiem, prowadzenie wykresów staje się wręcz przyjemnością, a do tego ma wgląd, w której fazie cyklu aktualnie jest małżonka. Zanim przejdę do omówienia wyżej wymienionych metod, chciałabym Wam napisać jeszcze to, że NPR może być również używane jako metoda pomagająca zajść w ciąże tym parom, które starają się od dłuższego czasu o potomstwo. Naturalna Regulacja Poczęć, to z jednej strony miłość i szacunek, a z drugiej możliwość świadomego decydowania o tym, czy jesteśmy gotowi na powiększenie rodziny. Jednocześnie, kiedy się nie planuje kolejnego dziecka,  daje szansę na zbliżenia jak się okazje w większą ilość dni, niż te, w których należy współżycie odłożyć.

Temat ten jest dość zawiły, stąd też tak wiele błędów i mylenie pojęć pojawia się w tekstach. Zanim zaczęłam pisać ten tekst, zgłębiłam literaturę i źródła piszące o Planowaniu Rodziny ogólnie. To, co odkryłam jest fascynujące! Myślę, że najlepiej zobrazują to poniższe diagramy:

Dzisiaj chciałabym się skupić głównie na Naturalnym Planowaniu Rodziny jako metodzie opartej na rozpoznawaniu faz: płodnej i niepłodnej w cyklu oraz dostosowaniu zachowań seksualnych do zamierzeń prokreacyjnych.

Wydaje się, że wraz z NPR na jednej szali można postawić jej wartość. Dla mnie ta wartość jest celem nadrzędnym. W oparciu o NPR można wyrazić to tak: „przy stosowaniu metod NPR nie ma elementu niszczenia, a jedynie ewentualne niekorzystanie z płodności w sytuacjach niesprzyjających poczęciu dziecka.” (Dudziak, U., 2001) Metody te nie stanowią zagrożenia ani dla zdrowia dziecka, ani dla matki, co więcej- dzięki stosowaniu metod NPR kobieta bardzo szybko rozpoznaje, że jest w ciąży (zanim pokażą to testy ciążowe i badania krwi Bhcg), a to z kolei umożliwia troskę o właściwy rozwój dziecka i zdrowie matki od samego początku ciąży. Współodpowiedzialność i współpraca małżonków sprzyja wzrostowi ich relacji, więzi, szacunku i miłości. Świadomość tego, w której fazie cyklu jest kobieta sprawia, że wzrasta poczucie bezpieczeństwa, a stany lękowe (np. przed zajściem w kolejną, nieplanowaną ciążę) mijają.

Wybór metod NPR pokazuje dojrzałe podejście do współżycia i relacji w małżeństwie. W moim odczuciu, używanie antykoncepcji lub środków wczesnoporonnych (np. wkładek domacicznych, spirali) to pójście na łatwiznę. Bo po co się męczyć, zapisywać, dbać… jak można zaufać… no właśnie?! Komu zaufać? Z pewnością nie sobie, nie swojemu ciału… A będą doulą, nie mogę pozostać w tym miejscu obojętna, bowiem właśnie ten brak zaufania do swojego ciała przekłada się na późniejszy poród. Kobiety, które stosowały NPR, w zdecydowanej większości wybierają poród naturalny, często też domowy. Wynika to głównie z faktu, że czują się bezpieczne. Żyją w zgodzie z własnym ciałem, z kobiecością, z naturą, z darem rodzenia dzieci.

Wracamy do wartości NPR. Tak naprawdę metody Naturalnego Planowania Rodziny są: wygodne, tanie, zgodne z wszystkimi kulturami i religiami, można je stosować w każdych warunkach społecznych, niezależnie od poziomu wykształcenia, nie naruszają wolności kobiety, nie szkodzą zdrowiu, nie mają skutków ubocznych.

Mówiąc o Naturalnym Planowaniu rodziny, wypadałoby choć krótko wspomnieć czym różni się ono od antykoncepcji. Zobacz, co zalicza się do antykoncepcji. To, czego tu nie znajdziesz, prawdopodobnie jest środkiem wczesnoporonnym, więc proszę zastanów się zanim zdecydujesz się go użyć.

Antykoncepcja nie wyznacz płodności, lecz ją ogranicza. Ubezpładnia akt małżeński poprzez niszczenie plemników, zaburzanie owulacji albo zagęszczenie śluzu szyjkowego. Przypominam, że środki o działaniu poronnym, nie są antykoncepcją, ale warto nadmienić ich potrójne działanie. Po pierwsze, skupiają się na tym, aby zaburzyć przemianę endometrium (ściany macicy) i uniemożliwić zagnieżdżenie się w macicy poczętego już dziecka. Drugim zadaniem środków wczesnoporonnych jest spowodowanie zmian w jajowodach i zaburzenie transportu zapłodnionej komórki jajowej. Trzecie zadanie, to wywołanie zmian hormonalnych uniemożliwiające utrzymanie ciąży.

Antykoncepcja nie tylko zaburza, rozstraja naturalną fizjologię rozrodczą, ale przyczynia się do wielu ujemnych skutków ubocznych fizycznych i psychicznych. R. Ehmann do najpoważniejszych skutków zalicza: sercowo-naczniowe, mózgowo-naczyniowe; infekcje; niepłodność; skutki dla ciąży i potomstwa, wady rozwojowe płodu; ryzyko raka szyjki macicy, raka endometrium, raka sutków, raka skóry, raka wątroby; guzy łagodne szyjki macicy, jajnika, piersi, wątroby; zmiany żołądkowo-jelitowe, zmiany oczne; zaburzenia psychiczne, w tym depresja; oraz zaburzenia seksualne. (Ehmann, R., 1994)

Do tego dokładamy migreny i już mamy obraz tego co daje antykoncepcja. Zdawać by się mogło, że o takich konsekwencjach jak: niepłodność, torbiele, ciąża pozamaciczna, ryzyko przedwczesnego porodu, powikłania zdrowotne u rodzącego się dziecka, pisać już nie trzeba. Oczywiście zwolennicy antykoncepcji będą przekonywać, że wciąż udoskonalane środki nowej generacji nie są już takim zagrożeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że podawanie  środków o tak potężnym działaniu i tylu nieznanych właściwościach nie powinno dotyczyć zdrowych kobiet bez żadnych wskazań medycznych. Jest to pewnego rodzaju skrzywdzenie kobiety, bowiem to jej zazwyczaj narzuca się stosowanie środków antykoncepcyjnych, które mają negatywny wpływ dla zdrowia. Powoduje to, że może u kobiety wystąpić silne poczucie niesprawiedliwości. W dalszych skutkach psychicznych można wymienić konflikty o charakterze dążenie- unikanie, lęk przed nieskutecznością środków oraz lęk przed nieplanowanym poczęciem utrudniający przeżycie radości z współżycia seksualnego. Dalej U. Dudziak wymienia „wzajemne obwinianie się, narastającą frustrację, rutynę, instrumentalne traktowanie stosunku, uprzedmiotowienie partnera, egoizm i zobojętnienie.” (Dudziak, U., 2009) Problem ten nie dotyczy jedynie kobiet. U mężczyzn, których partnerki stosują antykoncepcję odnotowano „nadmierną pobudliwość, drażliwość, agresję, wymuszanie aktów seksualnych oraz nerwicę seksualną.” (Półtawska, W., 1989)

Wyżej napisałam, że stosowanie antykoncepcji, to pewnego rodzaju pójście na łatwiznę. Potwierdzają to słowa E. Wójcie, w których odnajdujemy szereg zachowań psychologicznych takich jak: „zwalnianie z ponoszenia konsekwencji, niechęć do ponoszenia trudu, nieumiejętność znoszenia trudu i napięć, dążenie do natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych” Jednym z bardzo trudnych dla mnie momentów są te, kiedy czytam w Internecie zapytania kobiet, które są w nieplanowanej ciąży i chcą się „jej pozbyć”. Bardzo dotyka mnie to, że tak łatwo przychodzi ludziom pisanie o tym publicznie oraz to jak „pro-life’cowcy” dostają „w twarz”, kiedy głośno napiszą, że są inne rozwiązania. Takim przykładem może być sytuacja, w której to ja, idąc za myślą jednego z lekarzy ginekologów (niestety nie znam nazwiska), napisałam tak: „Może zabij jedno z tych starszych… co za różnica. Nadal będziesz miała dwoje. Jest tak wiele innych rozwiązań, niż morderstwo!” Słowa te były pisane pod wpływem emocji, ale ich cel był wyraźny: dać do myślenia. Aborcja nie jest dobrym rozwiązaniem dla nikogo! Z pewnością nie dla dziecka, bo ono traci życie w jej wyniku. Z pewnością nie dla matki, bo zostaje w niej poczucie porażki, często również wyrzuty sumienia oraz pytanie, „co by było gdybym… urodziła”. Kilka lat temu byłam na spotkaniu kobiet w Londynie. Zorganizowanym przez inną doulę, w Dzień Dziecka Utraconego (15 października). Podczas Kręgu Opowieści o Stracie usłyszałam wiele intymnych wyznań kobiet, które w jakiś sposób straciły dziecko. Jedne z nich poroniły naturalnie, inne utraciły dzieci krótko po narodzinach, a jeszcze inne w wyniku aborcji. Te, które dokonały aborcji opisywały to mniej więcej tak: „byłam młoda; nie miałam nikogo blisko siebie; nie miałam pieniędzy; partner kazał mi pozbyć się dziecka, opłacił wszystko;  bałam się, że sobie nie poradzę; mówiono mi, że dziecko nie czuje bólu podczas aborcji; nie wiedziałam dokładnie jak wygląda aborcja, w jaki sposób się ją przeprowadza…” Z tych słów wynika jedno: brak wsparcia, brak wiedzy, brak wytłumaczenia i przedstawienia kobiecie innej formy pomocy. Druga sprawa, to ogromny przemysł aborcyjny, na którym się po prostu zarabia ogromne sumy pieniędzy. To straszne!

Naturalne Planowanie Rodziny stało się upowszechnione dzięki Teresie Strzembosz, Teresie Kramarek, Elżbiecie Wójcik oraz profesorowi W. Fijałkowskiemu (znajdziesz o nim wpis na FB tutaj à https://www.facebook.com/search/top/?q=w%C5%82odzimierz%20fija%C5%82kowski%20&epa=SEARCH_BOX). Stopień skuteczności NPR wynosi 97,8%-99,3% i niesprawiedliwym będzie krytykowanie i odrzucanie tej metody bez dokładnego poznania i prawidłowego stosowania. Często pojawia się argument mówiący o tym, że dana kobieta (para) nie może stosować NPR, bo ma nieregularne cykle. Ujawnia to niewiedzę w tym zakresie i najczęściej jest mylone z „kalendarzykiem małżeńskim”. „Metody obserwacyjne umożliwiają wyznaczenie faz cyklu niezależnie od jego długości. Po prostu w cyklu krótkim okres płodny jest wcześniej, w długim później. W krótkim cyklu może nie występować faza niepłodności przedowulacyjnej, ale niepłodność poowulacyjna występuje i zazwyczaj ma stałą liczbę dni, obojętnie czy cykl jest krótki, przeciętny, czy długi.”

Najpopularniejsze z metod Naturalnego Planowania Rodziny sprzyjają nie tylko poprawie więzi i relacji małżeńskich, ale również pogłębiają obraz ciała kobiety z zachowaniem jej naturalnych  walorów fizjologicznych. Postaram się przybliżyć Wam nieco trzy najpopularniejsze metody.