Co ma hormon szczęścia do porodu? Czemu endorfiny i oksytocyna to najlepsze psiapsióły? Czy da się rodzić bez bólu? Zapraszam na wpis o endorfinach!

Tegoroczny październik postanowiłam spędzić na przygotowaniu dla Was 4 postów z serii #hormonywporodzie. W pierwszym tygodniu tego miesiąca opublikowałam post o najważniejszym hormonie, bez którego żaden poród nie będzie postępował.

Zobacz tutaj wpis o oksytocynie.

A dziś zapraszam Was serdecznie do przeczytania, można by rzec, drugiej części, bowiem bez endorfin poród byłby okropnie bolesny.

Kiedy podczas kursu online „Poród zaczyna się w głowie” tłumaczę na czym polega praca hormonów w porodzie przedstawiam to mniej więcej w tej sposób jak na poniższych zdjęciach

Oksytocyna i endorfiny bardzo się przyjaźnią. To są dwie najlepsze szkolne „psiapsióły” i wszystko robią razem. Są praktycznie nierozłączne i spędzają ze sobą każdą porodową chwilę.

Rola endorfin w porodzie

Jednak kiedy poziom oksytocyny nie idzie w parze z endorfinami, lub co gorsza, dostajemy sztuczną oksytocynę w kroplówce, poród zaczyna stawać się niezłym bólowym rollercoasterem z jazdą bez trzymanki – i nie da się z niego wysiąść. Dlatego tak ważne jest przygotowanie do porodu i zrozumienie jego fizjologii, funkcji skurczu i całego porodowego procesu. Wybierz odpowiednią dla siebie formę przygotowania do porodu, zapisz się na kurs i nie bój się rodzić!

Jak już się możecie domyśleć, to właśnie endorfiny, nazywane hormonem szczęścia odgrywają kluczową rolę w porodzie jako naturalne środki znieczulające.

Swoją budową chemiczną endorfiny przypominają opiaty i oddziałują na te same receptory w mózgu co petydyna, morfina czy heroina. Ich głównym zadaniem w porodzie jest wywołanie uczucia euforii i przyjemności.

W sytuacji stresu lub dużego wysiłku, a poród przecież taką sytuacją jest, endorfiny pomagają znieść ból przenosząc kobietę w jej intymny, odrębny, trochę odrealniony porodowy świat. To za ich sprawą ma ona bardzo ograniczony kontakt z otoczeniem, znajduje się w swoim osobnym świecie, jest skupiona wyłącznie na skurczach, a to, co dzieje się wokół rodzącej nie dociera do jej kory mózgowej i dzięki temu uruchamia się w porodzie mózg gadzi, który jest odpowiedzialny za pierwotne instynkty. 

Ta porodowa rzeczywistość zmienia się wraz z postępem porodu, dlatego też poziom endorfin we krwi wzrasta z każdą minutą – podobnie jak w przypadku oksytocyny. Im większy wysiłek, tym więcej w organizmie endorfin, które pomagają znieść nadmierne odczuwanie bólu, nie powodując zatrzymania akcji porodowej. Endorfiny – tak jak narkotyki – wpływają także na psychikę rodzącej kobiety.

Endorfiny a czas z dzieckiem po porodzie

Tak jak w przypadku oksytocyny, najwyższy poziom endorfin pojawia się tuż po urodzeniu dziecka, powodując niemal całkowite zniesienie bólu i uczucie olbrzymiej euforii. Właśnie dzięki tym hormonom matki są wtedy tak szczęśliwe, że zapominają o bólu, który jeszcze przed chwilą był ich udziałem. Ale aby tak się stało, matka musi mieć zapewniony kontakt z dzieckiem. Bezpośredni, nieprzerwany i długi czas z maluchem na brzuchu pozwala nie tylko wytworzyć więź i relację między matką a dzieckiem, ale również wpływa na siarę- pierwsze krople mleka oraz obniża ryzyko depresji poporodowej. Według danych statystycznych z 2010 roku, 28% rodzących kobiet stwierdziło, że poród nie należał do bardzo bolesnych.

źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3093177/

Poziom endorfin a baby blues

I tu rodzi się pytanie, czy spadek poziomu endorfin po porodzie może być odpowiedzialny za baby blues, czyli poporodowe obniżenie nastroju, którego doświadcza wiele kobiet? Odpowiedź nasuwa się sama, ponieważ endorfiny ustalają nasze dobre samopoczucie. Jeśli w naszym organizmie zaczyna ich brakować, to obniżenie nastroju i symptomy depresji poporodowej mogą pojawić się już w kilka dni po porodzie.

Tu warto się chwilę zatrzymać i zastanowić nad tym, co to oznacza. Połóg to czas, w którym nasze ciało wraca do formy sprzed ciąży. Dotyczy to również pracy hormonów. Gospodarka hormonalna po narodzinach dziecka przeżywa ogromny chaos, co powoduje, że czujemy się „rozregulowane”, smutne i radosne jednocześnie. Warto obserwować swój stan emocjonalny i jeśli poczujesz (lub ktoś z najbliższego otoczenia uzna podobnie), że najwyższy czas skonsultować się z psychologiem, to nie wahaj się. Długotrwały spadek endorfin w połączeniu ze zmęczeniem, niewyspaniem, często też niedożywieniem (no bo mamy po porodzie odruchowo najpierw dbają o dziecko, a kawę z rana piją wieczorem, zagryzając kanapką ze śniadania – nie bierz tego na serio, nie musi tak być) może doprowadzić do znaczenie większych kłopotów, a nawet i konieczności leczenia farmakologicznego.

Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność Polskiej Szkoły Rodzenia w UK i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim
i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna jej część nie może być rozpowszechniana lub kopiowana w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny lub inny) bez pisemnej zgody właściciela Polskiej Szkoły Rodzenia w UK, Agnieszki Pluta-Szkaradek. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.