No wiem, wiem co sobie myślicie 🙂 Ale przecież rodzenie dzieci to nie to samo co poczęcie, prawda? 🙂 Jakby na to pytanie nie spojrzeć, to jednak całowanie ma COŚ wspólnego z porodem… A nawet wiele! Zapraszam na nowy wpis, w którym przyglądamy się (nieco walentynkowo), relacji ust i… A zresztą, zobaczcie sami!

Powiązanie pierwsze: zapłodnienie

Mogę przypuszczać (bo badań naukowych w tym zakresie nie prowadziłam, ale też jakoś specjalnie nie szukałam nawet), że w czasie stosunku zdecydowana większość par oddaje się cielesnym rozkoszom rozpoczynając od tak zwanej „gry wstępnej”. W moim rozumieniu jest to ten czas przed penetracją, kiedy w organizmie kobiety i mężczyzny, poprzez różnego rodzaju pieszczoty i całowanie, zwiększa się poziom oksytocyny.

Oksytocyna nazywana jest hormonem miłości nie bez przyczyny. Wytwarzana jest przez przysadkę mózgową w sytuacjach takich jak pożywienie, seks, zwłaszcza orgazm i rodzenie dzieci. Aby poziom oksytocyny był bardzo wysoki, zwłaszcza u kobiety, ta gra wstępna musi zawierać pewne elementy, które w połączniu dają rozkoszne uczucie orgazmu.

Oczywiście orgazm kobiety osiągają również w czasie penetracji, ale pisze o tym tu i teraz dlatego, żeby wyjaśnić kiedy jest najwyższy poziom tego hormonu podczas współżycia.

Pewnie i tak zastanawiasz się dlaczego pisze o seksie, a nie o rodzeniu? Bo od zbliżenia się zaczyna. A właściwie od całowania.

Co widzisz na zdjęciu? Rozpoznajesz tą część ciała?

Powiązanie drugie: poród

Kiedy się całujemy, nasze mięśnie twarzy, gardła, szyi, ramion, a dalej mięśnie brzucha oraz mięśnie dna miednicy rozluźniają się. Struny głosowe, podobnie jak w przypadku krzyku, śpiewu czy dźwięków wydawanych intuicyjnie w czasie orgazmu otwierają się, rozszerzają.

A jak już się domyślasz, na zdjęciu znajdują się struny głosowe: nie pochwa, nie szyjka macicy.

Swoim wyglądem i budową oraz funkcją struny głosowe przypominają szyjkę macicy, bowiem są z nią ściśle powiązane. Kiedy rodząc wydajemy dźwięki, struny głosowe są otwarte, aby wydychane powietrze mogło nimi wibrować. Dokładnie to samo dzieje się w porodzie. Kiedy rozluźniamy  górną część naszego ciała: usta, gardło, struny głosowe, to jednocześnie otworzymy się „tam na dole”. Wydając głośny dźwięk pobudzamy dziecko do uciskania szyjki i tym samym powiększania rozwarcia.

Krzyk w porodzie nie jest oznaką słabości. Jest aktem sprawczości. Mądre krzyczenie, to znaczy wydawanie dźwięków intuicyjnie, w zgodzie z tym, co aktualnie sugeruje nam ciało,  pozwala nam otworzyć szyjkę macicy poprzez połączenie ze strunami głosowymi właśnie.

Wykonajmy razem ćwiczenie

Spróbuj wykonać takie ćwiczenie: krzyknij głośno Aaaaaaaaaaaaa jednocześnie zaciskając mięśnie dna miednicy, a następnie ziewnij lub zakaszl (kaszlnij) nie kontrolując tych mięśni. Czujesz różnicę?

Możecie wspólnie wykonać drugie ćwiczenie: całujcie się chwilę tak, jak to robicie zawsze; a po chwili kontrolowanym uciskiem napnij mięśnie dna miednicy. Teraz rozumiesz?

Pocałunek w porodzie jest jedną z naturalnych metod łagodzenia odczuć porodowych, jednocześnie zwiększa ilość naturalnej oksytocyny, dzięki temu poród staje się przyjemniejszy, mniej bolesny i krótszy.

Życzę Wam, aby Wasze porody były pełne naturalnie wydzielającej się oksytocyny!